Rok w rok trafiają do mnie Pary dosłownie na ostatnią chwilę przed ślubem. Rekordziści potrafią się zgłosić dosłownie kilka dni przed uroczystością! I jakoś tak wychodzi, że takie śluby są zawsze świetne - z dużą dozą luzu i dystansu. Aga i Adam zamienili Polskę na Australię i to stamtąd przylecieli na swój ślub. Twierdzą, że kraj kangurów nauczył ich cieszenia się z błahostek i wpoił chroniczne pozytywne nastawienie do życia. Ciężko tego nie dostrzec patrząc na te fotografie.
















































































































































