WeselePałac Mortęgi
MuzykaPanowie od muzyki
Wedding plannerka – Aspire Katarzyna Gajek

Jest coś magicznego w historii dwojga ludzi, którzy spotykają się daleko od domu i postanawiają stworzyć swój własny. Ona Polka, on Boliwijczyk. Ich drogi przecięły się w Szwajcarii. Cała nasza współpraca to opowieść drogi. Na ich lipcowy ślub ruszyłam z Gdyni w ostatni dzień Opener’a. Krajobrazy, które mijałam dały mi do zrozumienia, czemu Gaby i Chelo wybrali na swój ślub Sanktuarium Matki Boskiej Lipskiej, a na wesele Pałac Mortęgi (pozdrowienia dla spotkanego tam po latach Filipa, Pana od Muzyki!). Ich międzynarodowi goście mogli zobaczyć Polskę z najpiękniejszej strony – sielskie życie na wsi, zazielenione pola, łagodne wzgórza, błękitne jeziora…

Przeznaczenie chciało (bo przecież nie przypadek), że mogliśmy spotkać się ponownie w jeszcze wspanialszych okolicznościach przyrody – w Montreux (kojarzycie “Smoke on the Water” Deep Purple? to właśnie o tym mieście śpiewają), przy okazji mojego wyjazdu do Szwajcarii na ślub innej pary. Gabriela, Marcelo i ich pieseł Gordo (“tłuścioch” po hiszpańsku) zabrali mnie wijącą się w górę ciasną drogą do dzielnicy Glion. Nawet przy tak majestatycznych widokach ciężko było oderwać wzrok od tych zakochanych. Trochę przytulania, trochę wygłupów i pożegnali ostatnie promienie słońca całując się namiętnie, choć zarzekali się, że nie lubią pozować do zdjęć!

Niebo nie wytrzymało tego napięcia i wybuchło wielkimi grzmotami. Podziwialiśmy te groźne chmury i widowisko błysków popijając wino i kosztując irańskiej kuchni nad samym Jeziorem Genewskim…
Czuję się ogromnie wyróżniona doświadczając tylu fantastycznych przygód i mając zaproszenie, by to wszystko sfotografować. Niby pracujemy już 13 lat w branży, a mam wrażenie jakby to był dopiero początek… Mam Wam jeszcze sporo do opowiedzenia! 🙂

Nat